III Rajd Turystyczny „60 MIL PODLASIA” - Sokółka 19.09.2009 r.
Turystyczny Klub Motorowy w Białymstoku – jak co roku – zorganizował rajd turystyczny „60 mil Podlasia”. Tym razem była to impreza rangi Turystycznych Mistrzostw Strefy Wschodniej '2009. Wystartowaliśmy z Sokółki, gdzie spotkaliśmy się z historią i współczesnym życiem polskich Tatarów. Ciekawostką była też wystawa broni tatarskiej. Po prezentacji eksponatów niektórych z nas zaczęło nurtować pytanie: czy z łuku da się niechcący popełnić samobójstwo? Potem czekała nas tradycyjna trasa przez nieznane nam (i chyba nikomu?) okolice. Porozumiewanie się między załogami było nie tylko - jak zawsze zabronione, ale i nieopłacalne finansowo. Od razu włączał się roaming, i to poza Unię Europejską (Białoruś)! Pierwszy odcinek skończył się na parkingu z kawą i herbatą.
Jesteśmy w Poczopku. Ale co to jest? Poczopek – siedziba Nadleśnictwa Krynki - znajduje się „tam gdzie diabeł mówi dobranoc, a dzień dobry Zjednoczona Europa”. To olbrzymi kompleks Puszczy Knyszyńskiej i lasów pasa nadgranicznego, gdzie znaczne powierzchnie zajmują powojenne zalesienia porolne. Sam Poczopek umiejscowiony jest na obrzeżach puszczy. Już na początku czekały na nas ciekawostki i niespodzianki. Dostaliśmy materiały na dalsze odcinki i okazało się, że trzeba iść trochę pieszo. Powitał nas szlaban z napisem „W weekendy i święta przejazd nieczynny – zapraszamy na spacer”. Teraz musimy się zdecydować czy iść najprostszą drogą, czy wybrać którąś „biegownicę”. Może „extremkę”, a może „geriatkę”? Zatrzymując się przy poszczególnych zadaniach, dotarliśmy do zegarów słonecznych i … poromierzy! Też słonecznych. Wszystko jest opisane, ale skąd tyle tych pór roku? Nie 4, tylko 12, a na Podlasiu – wyjątkowo – 11! Trzeba będzie zrewidować swoje dotychczasowe poglądy albo zaryzykować punkty karne w rajdzie! Dla odprężenia można w Galerii na Skraju Puszcz spojrzeć prosto w oczy wilka lub żubra, nie ponosząc żadnego ryzyka. Nawet oglądanie życia mrówek skończyło się dla nas lepiej niż dla Telimeny. Gruba szyba w formikarium to dobry wynalazek. Tym samym sposobem zobaczyliśmy, jak powstaje w ulu miód i wosk. To bardzo ciekawe – można poobserwować pszczoły przy pracy, nie narażając się na nic, oprócz spóźnienia na metę odcinka. Jeszcze tylko obejrzymy imponujący krąg megalitów. Podlaskie Stonehenge? Wrażenie robi niesamowite !!! Na wszelki wypadek poszukajmy jakichś uspokajających roślinek w ziołowej trybie. Żegnamy się z sympatycznymi leśnikami, którym patronują w puszczańskiej kapliczce św. Hubert i św. Eustachy Placyd, staropolskim Darz Bór, przyrzekając sobie powrócić tu przy najbliższej okazji. Poczopek to niewątpliwie nasze turystyczne odkrycie roku na Podlasiu. W pełni podzielamy pogląd leśników, którzy twierdzą: „bez megalomanii, ale i bez fałszywej skromności możemy powiedzieć, że tereny Nadleśnictwa Krynki należą do najatrakcyjniejszych w naszym regionie”.
Ruszamy na ostatni odcinek do Krynek i Bohonik. I znów mamy trudny problem do rozwiązania. Ilu wyznawców judaizmu mieszka obecnie w Krynkach 0 czy 1? Może jest jeszcze jakiś „ostatni Mohikanin”? Znaleźliśmy chyba najlepiej zachowany cmentarz żydowski w Polsce. Na koniec znów zmiana klimatu. Jedziemy do Bohonik zwiedzić meczet i skosztować tatarskiech potraw, których receptury są bardzo proste – należy tylko przyjechać do Bohonik i zamówić. Wysyłka „mailowa” potraw nie jest przewidziana.
To już meta. Wyniki? Chyba nie one były najważniejsze. Dziś liczyła się przede wszystkim zabawa i turystyka. A wygrały i tak tradycyjnie załogi z Chełma i Rzeszowa.
TKM Białystok
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
 |
|
|
|
|
 |
|
|
|
 |
Foto: Łukasz Goworek - PZMotur
|
| |